Kiedy zacząłem pisać wrześniowy „wstępniak”, do kancelarii parafialnej przyszła wdowa, żeby ustalić termin pogrzebu męża, którego choroba nowotworowa pokonała w ciągu trzech tygodni.
Zanim ustaliliśmy datę i spisaliśmy formalności, opowiedziała mi historię ostatnich dni ich wspólnego życia. A ja wiedziałem, że nie mogę jej przerwać, że trzeba jej cierpliwie wysłuchać, bo ona tego bardzo potrzebuje. Często podczas swojej posługi duszpasterskiej słyszę słowa: „Dziękuję, że ksiądz mnie wysłuchał”. Wiem przecież, że nie uzdrowię nikogo z choroby, nie mam lekarstwa na wszystkie problemy świata, ale wiem też, że zawsze mogę i powinienem wysłuchać.
Smutne jest, jeśli dziecko mówi: „Mamo, ty mnie słuchasz, ale mnie nie słyszysz! Mamo, ty na mnie patrzysz, ale mnie nie widzisz!”. Czytałem recenzję książki pt. W ogóle mnie nie słuchasz, w której autorka zauważa, że „jesteśmy samotni jak nigdy wcześniej, mimo rozwoju techniki, która ułatwia i przyspiesza komunikację. Krótkie, powierzchowne przekazy niemal całkowicie wyparły z życia codziennego rozmowę. Doprowadziły do stworzenia pozbawionego znaczenia szumu, z którego trudno wyłowić istotne informacje. Uczymy się, jak dobierać słowa, by zagłuszyć wypowiedzi innych, jak prowadzić bezustanną autopromocję i zawsze, ale to zawsze stawiać na swoim. Za wszelką cenę mamy być widoczni i słyszani”. A przecież nie o to chodzi.
W czasie Mszy Świętej po wyznaniu wiary następuje modlitwa wiernych, podczas której zanosimy do Boga prośby w intencjach Kościoła, Ojca Świętego, Ojczyzny i różnych codziennych spraw. Każde wezwanie kończy się wołaniem: „Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie”. Pamiętajmy jednak, że Bóg też mówi do nas. Czy chcemy Go nie tylko usłyszeć, lecz także wsłuchać się w Jego słowo i wypełniać je w swoim życiu? To już trudniejsza sztuka.
Domowy Kościół praktykuje piękny zwyczaj codziennego dialogu małżeńskiego. Małżonkowie znajdują dla siebie czas, siadają naprzeciw siebie i słuchają tego, co każdy z nich przeżywa w swoim sercu.
Drodzy Czytelnicy „Różańca”! Cieszymy się z każdego spotkania z Wami – podczas pielgrzymki do Loretto albo spotkań diecezjalnych. Staramy się wtedy dowiedzieć, jakie są Wasze oczekiwania, co was interesuje, jakie tematy warto by jeszcze poruszyć w „Różańcu”. Mamy nadzieję, że teksty odpowiadają na wasze pytania i potrzeby.
ks. Szymon Mucha – redaktor naczelny „Różańca”